Kup Figurka Matki Bożej w kategorii Dom i Ogród na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. Figurka Matki Boskiej, Matka Boża 40cm. Stan
Wyniki badań wskazują, że prawdopodobieństwo datowania materiału, z którego jest wykonana figurka dotyczą okresu od 970 roku do 1050 roku. Krzywa kalibracyjna wyników badań zaznacza datę 1010 rok – mówił Marcin Ciba z Krakowa. – Kolejnym wynikiem badań jest materiał, z którego figurka została wykonana i jest to drzewo lipowe.
W czasie tych objawień Królowa Pokoju modliła się z Mirjaną za tych, którzy jeszcze nie poznali Boga, tych, których nazwalibyśmy niewierzącymi. Dla Matki Bożej są oni dziećmi, którym trzeba pomóc odkryć piękno i radość wiary w Boga”. Do 2 marca 2020 roku, twierdzi Gaeta, „Matka Boża przemawiała do Mirjany 169 razy.
Kup Figurki Matki Boskiej w kategorii Figurki i rzeźby dekoracyjne, ozdobne do domu taniej na Allegro.pl - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.
Figura Matki Bożej FATIMSKIEJ umieszczona w kapliczce. Zarówno figura jak całość kapliczki wykonana w drzewie lipowym. Figurka o wysokości ok. 21,5 cm, wysokość całej kapliczki 30 cm, szerokość 14, głębokość ok. 4,5 cm. Figura oraz kapliczka lakierowana i bejcowana. Kapliczka przygotowana do powieszenia.
Płacząca figura Matki Boskiej w Meksyku! Wierni padają na kolana, naukowcy studzą zapały. Figura Matki Boskiej płacze i ostrzega przed czymś świat? A może zjawisko obserwowane od
. 10. Krwawiąca Matka Boska z Akita Fot. Płacząca figura Matki Bożej z Akita Płaczącą i krwawiącą figurę Matki Boskiej z japońskiej miejscowości Akita widziało ponad 500 osób. Pierwszymi świadkami niecodziennego zdarzenia były siostry zakonne. Cudowne wydarzenia miały miejsce w 1973 r. Zanim siostry ujrzały krwawiącą figurę, jedna z nich, siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa była uczestniczką przeżyć mistycznych, w trakcie których widziała wydobywające się z tabernakulum światło, rozjaśniające swoim blaskiem cały kościół. Kilka kilometrów od centrum miasta Akita w Japonii mieści się dom wspólnoty Sióstr Służebniczek Eucharystii, w którym siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa rozpoczęła nowicjat w roku 1973. Wcześniej uczyła religii przy katolickiej parafii. Pracę tę jednak, w wieku 41 lat, musiała przerwać z powodu nagłej i całkowitej utraty słuchu. Pomimo choroby, została przyjęta do wspólnoty zakonnej, która istniała zaledwie od kilku lat. 12 czerwca 1973 r. siostra Agnieszka była sama w klasztorze. Kiedy rano otwierała tabernakulum w celu adoracji Najświętszego Sakramentu, poraziło ją niezwykłe światło. Instynktownie, pod wpływem wielkiego wrażenia, osunęła się na podłogę. Kiedy doszła do siebie, próbowała w jakiś sposób ustalić, czy stała się ofiarą przywidzenia, czy też rzeczywiście zaszło coś nadzwyczajnego. Scena ta powtórzyła się nazajutrz rano, a także w kilka dni potem, podczas adoracji wraz z innymi siostrami. Pozostałe siostry nie widziały jednak tajemniczego światła. Na początku lipca, w czasie wieczornej modlitwy wspólnotowej, siostra Agnieszka dostrzegła na swej lewej dłoni jakby zranienie w formie krzyża, o wymiarach mniej więcej dwa na trzy centymetry. Z powodu intensywnego bólu nie potrafiła zasnąć w nocy. Mniej więcej około trzeciej nad ranem usłyszała następujące słowa: „Nie lękaj się. Módl się nie tylko z powodu twych własnych grzechów, ale w intencji wynagrodzenia za grzechy wszystkich ludzi. Świat dzisiejszy rani Najświętsze Serce naszego Pana poprzez zniewagi i niewdzięczności. Rana Maryi jest o wiele głębsza od tej twojej. Pójdźmy teraz razem do kaplicy”. Mówiąca osoba do złudzenia przypominała Agnieszce jej własną, najstarszą siostrę, która niedawno zmarła. Kiedy instynktownie wypowiedziała jej imię, zjawa zaprzeczyła skinieniem głowy i powiedziała z uśmiechem: „Jestem tym, który zawsze stoi u twego boku i czuwa nad tobą”. Po kilku chwilach adoracji przed ołtarzem, siostra przybliżyła się do figury Matki Bożej i spostrzegła na jej dłoni ranę. Nagle jakby ze statuy wypłynęły słowa: „Moja córko, nowicjuszko moja, dowiodłaś posłuszeństwa poprzez opuszczenie wszystkiego, aby naśladować mnie. Twoja głuchota jest ciężka do zniesienia? Niebawem zostaniesz uzdrowiona, bądź pewna tego. Zachowaj cierpliwość także w tym ostatnim doświadczeniu. Rana na dłoni sprawia ci ból? Módl się w duchu wynagrodzenia za grzechy ludzkości. Wszystkie córki ze wspólnoty są mi szczególnie drogie, każdą z nich strzegę jak źrenicę w oku. Czy dobrze odmawiasz modlitwę Służebniczek Eucharystii? Pomódlmy się razem…” Wspomnianą modlitwę ułożył dla wspólnoty sióstr miejscowy biskup. Siostry odmawiają ją często, błagając Jezusa w Hostii, aby przyjął ich codzienne ofiary ku chwale Ojca i dla zbawieniu ludzi. Gdy tylko głos z figury ustał, ponownie zjawił się anioł i przemówił do siostry: „Módl się wiele za papieża, biskupów i księży. Od chwili twego chrztu aż dotąd, modlisz się za nich wiernie. Nie ustawaj w tej gorącej modlitwie. Donieś twemu przełożonemu o tym, co powiedziałem ci dziś i uczyń tak, jak on ci poleci”. Po tych słowach, anioł wypowiedział następującą modlitwę: „Panie Jezu Chryste, Synu Ojca, ześlij teraz Ducha Twego na ziemię. Spraw, aby Duch Święty zamieszkał w sercach wszystkich narodów i chronił je od upadku, katastrofy i wojny”. W pierwszy piątek lipca siostra Agnieszka poprosiła inną zakonnicę o przyglądnięcie się figurze Maryi. Sama nie czuła się na siłach sprawdzić, czy dłoń figury wciąż krwawi. Ponieważ siostra ta długo nie wracała, więc Agnieszka postanowiła sama udać się do kaplicy. Ujrzała swą współsiostrę we łzach, leżącą u stóp statuy. Obydwie wyraźnie widziały skrwawioną dłoń Maryi. Tego dnia także inne siostry widziały krwawiącą ranę. W czwartek następnego tygodnia, w czasie modlitwy, krew ponownie wypływała stróżkami. Poruszone dogłębnie tym niezwykłym zjawiskiem siostry, z trudnością zachowywały normalny rytm zajęć. 25 lipca w domu sióstr zawitał ksiądz biskup Ito, ordynariusz miejsca. Nazajutrz, ks. biskup przewodniczył uroczystości ponowienia ślubów zakonnych przez dwie siostry ze wspólnoty. W czasie wspólnego różańca, poprzedzającego mszę św., z dłoni Maryi zaczęła płynąć krew, znacznie obficiej, niż poprzednimi razy. W trakcie modlitwy siostra Agnieszka odczuwała coraz silniejszy ból w lewej dłoni, natomiast następnego dnia rana krwawiła. Ks. biskup Ito nie mógł pohamować swego zdumienia. W nocy siostra daremnie usiłowała usnąć. Około drugiej, nie wytrzymując z bólu, udała się do kaplicy. Po chwili usłyszała słowa anioła: „Twoje cierpienie dobiega dziś kresu. Zachowuj starannie wspomnienie o krwi Maryi i wypisz je sobie głęboko w sercu. Ta krew posiada głębokie znaczenie: ta cenna krew jest wylana w celu uproszenia wam nawrócenia i pokoju oraz dla wynagrodzenia ludzkich zniewag i niewdzięczności wobec Boga”. Gdy anioł przestał mówić, ból całkowicie ustał, rana i krew zanikły i dłoń powróciła do normalnego stanu. Łzy na policzku figury 29 września, podczas odmawiania różańca, siostry zauważyły, że statua Maryi pokryła się lśniącą cieczą. Przybliżywszy się do figury, zauważyły także, że rana na dłoni całkowicie zanikła. Wieczorem zjawisko się nasiliło: ze statuy stróżkami spływała ciecz, przypominająca ludzki pot. Kawałkami tkaniny siostry zaczęły ocierać twarz i szyję Maryi, skąd płyn wyciekał najintensywniej. Gdy w końcu figura została osuszona, zaczął się z niej wydzielać zapach róż i lilii, co trwało aż do połowy października. Pierwsza sobota stycznia 1975 r. była ostatnim dniem rekolekcji dla grupy dwudziestu sióstr. W czasie sprzątania kaplicy jedna z nich zauważyła, że podstawa figury Madonny jest mokra. Ze zdumieniem stwierdziła, że z oczu Maryi wypływają łzy. Fenomen powtórzył się jeszcze dwukrotnie w ciągu tego samego dnia, czego naocznym świadkiem był ks. biskup Ito. Po błogosławieństwie eucharystycznym, siostrze Agnieszce ukazał się anioł: „Nie bądź zdumiona widząc, że Maryja płacze. Każda dusza jest Jej niewypowiedzianie droga. Maryja płacze, ponieważ pragnie nawrócenia jak największej ilości dusz; pragnie, aby ludzie poświęcali się Jezusowi oraz Ojcu za Jej przyczyną. Ukazuje Ona swój ból, aby ożywić waszą słabnącą wiarę. Teraz, gdyście zobaczyły łzy Maryi, nie bójcie się o nich mówić z odwagą, aby pocieszyć Ją. Rozszerzajcie to nabożeństwo dla Jej większej chwały i dla chwały Jej Syna”. Figura z Akita pomiędzy 4 stycznia 1975 a 15 września 1981 płakała aż 101 razy. Świadkami tego niezwykłego zjawiska było prawie 500 osób, w tym czterokrotnie biskup. Badania naukowe przeprowadzone przez prof. Sagisakę, specjalistę z dziedziny medycyny sądowej na Wydziale Medycyny Uniwerstytetu w Akita wykazały, że były to rzeczywiście ludzkie łzy. Początkowo Kościół nie uznawał objawień w Akita. Pierwsza komisja powołana do zbadania zjawisk w 1976 roku, zajęła stanowisko negatywne. W 1982 r., po zakończeniu objawień, ponownie szczegółowo zbadano sprawę. 22 kwietnia 1984 r. Shojiro Ito, biskup Niigata, a później w 1988 r. również kardynał Ratzinger uznali objawienia za prawdziwe. 9. Objawienia Matki Boskiej w Lourdes Fot. Grota Massabielska w Lourdes Św. Bernadetta była świadkiem objawień Matki Bożej, które miały miejsce w 1858 r. Maryja ukazywała się jej w jaskini i nakazywała pić wodę ze znajdującego się nieopodal strumienia oraz modlić się. Bernadetta widziała Matkę Bożą 18 razy. Wkrótce w miejsce objawień Maryi, zaczęły wyruszać tłumy wiernych, o czym Bernadetta nie wiedziała do końca życia. Nawet najciężej chore osoby pijące wodę ze źródła dostępowały uzdrowień. Dziś w miejsce cudownych wydarzeń, każdego roku udają się miliony wiernych. Biuro Medyczne w Lourdes potwierdziło 68 przypadków, w których doszło do cudownych uzdrowień, wymykających się współczesnej medycynie ze wszelkich ram. W rzeczywistości wielu pielgrzymów poświadcza znacznie większą liczbę niesamowitych zdarzeń. Aktualnie Biuro Medyczne w Lourdes bada kolejne cuda, które dokonały się w Lourdes. Tymczasem ciało św. Bernadetty, mimo że nie zostało poddane żadnym zabiegom konserwującym, nie uległo rozkładowi. Nienaruszone znajduje się w relikwiarzu, w kaplicy kościelnej w Nevers. Proces gnilny nie występuje ani na zewnątrz, ani wewnątrz ciała. Fot. Św. Bernadetta 8. Zwłoki, które nie ulegają rozkładowi Fot. Św. Stanisław Kostka Fot. Pius IX Kościół ma w swoich szeregach wielu świętych, na ciałach których upływający czas nie pozostawił żadnych widocznych śladów. Mimo, że upłynęło nawet kilkanaście wieków, a zwłoki nie zostały zakonserwowane, ciała wyglądają tak, jakby dopiero złożono je do grobu. Władze kościoła, podczas procesów, które poprzedzają kanonizację, sygnał taki traktują jako oznakę świętości. Do grona świętych, których ciała przetrwały próbę czasu, należą wspomniana św. Bernadetta, św. Jan Bosko i św. Stanisław Kostka. Do zaszczytnego grona należą też papieże Pius IX i Jan XXIII. Mimo wielu prób wyjaśnienia podobnych właściwości, nie udało się znaleźć jednoznacznej i racjonalnej odpowiedzi na pytanie dotyczące niezwykłej trwałości ciał wielu świętych. 7. Noga, która odrosła Miguel Juan Pellicer, jako młody chłopak uległ groźnemu wypadkowi, w wyniku którego amputowano mu nogę. Jednak ponad dwa lata później kończyna została mu przywrócona. Jak sam później stwierdził, stało się to dzięki żarliwej modlitwie skierowanej do Matki Bożej z Pilar, Cud miał miejsce 29 marca 1640 r. Pellicer po wieczornej modlitwie położył się spać. Gdy chwilę później jego matka weszła do pokoju, doznała szoku. Spod narzuty, którą był przykryty chłopak wystawały dwie nogi. Prawa kończyna, którą stracił 29 miesięcy wcześniej, podczas zabiegu amputacji, przeprowadzonego w szpitalu w Saragossie, była cała i zdrowa na swoim miejscu. Wkrótce po stwierdzeniu uzdrowienia, w domu chłopaka pojawiły się władze kościelne, lekarz i świadkowie. Zjawili się notariusze, którzy sporządzili akt zaświadczający o niesamowitym wydarzeniu. Wkrótce wiadomość o cudownym uzdrowieniu rozniosła się po całej Hiszpanii, a po ogłoszeniu autentyczności cudu, Miguel Juan Pellicer został przyjęty przez króla Filipa IV na prywatnej audiencji. 6. Latający święty Fot. książka: Józef z Kupertynu. Święty patron studentów – Gustavo Parisciani Fot. Św. Józef z Kupertynu Pochodzący z Włoch, św. Józef z Cupertino żył w XVII w. Dziś uznawany za patrona lotników i podróżników, miał niespotykaną umiejętność. Potrafił latać. W 1630 r., w trakcie jednej z procesji upamiętniającej św. Franciszka z Asyżu, Józef wzniósł się w powietrze i znalazł się ponad rozmodlonym tłumem. Gdy wreszcie udało mu się wylądować, był tak zawstydzony, że uciekł wiernym sprzed oczu, by ukryć się w domu swojej matki. Najbardziej znany lot Józefa z Cupertino odbył się podczas papieskiej wizytacji w klasztorze, która miała miejsce podczas pontyfikatu Urbana VIII. Gdy św. Józef nachylił się, by ucałować stopy Ojca Świętego, wzleciał w powietrze. Inne jego uniesienie miało miejsce podczas mszy, która odbyła się w 1663 r. z okazji Święta Wniebowzięcia. Jego wzbicie się w powietrze widziało wówczas kilka tysięcy osób. Według wielu relacji, św. Józef podczas modlitwy doznawał ekstazy. Czasami wystarczał widok świętego obrazu lub pieśń kościelna. Unoszenie się w powietrze było podobno wynikiem jego ekstatycznych przeżyć. Jego mistyczne ekstazy były tak częste i silne, że niejednokrotnie zamykano go w klasztorze. 5. Stygmaty Teresy Neumann Fot. Teresa Neumann Była głęboko wierzącą osobą. W 1919 r. podczas wypadku złamała kręgosłup, a wkrótce potem straciła wzrok. Przykuta do łóżka, modliła się o uzdrowienie do Teresy z Lisieux. I uzdrowienie nadeszło. W 1923 r. podczas beatyfikacji siostry Teresy z Lisieux, jej ociemniała imienniczka odzyskała wzrok. Niedługo później, gdy błogosławiona Teresa została ogłoszona świętą, Teresa Neumann zyskała władzę w nogach. Wkrótce kobieta została obdarzona stygmatami. Broczące krwią rany zaczęły pojawiać się w tych miejscach ciała, w które według religii chrześcijańskiej Chrystusowi przybito gwoździe, przytwierdzając go do krzyża. Poza tym krew strumieniami wypływała również z jej oczu. Krwawiące rany pojawiały się w każdy czwartek. W piątek o 15-ej, kobieta zapadała w głęboki sen, z którego budziła z zagojonymi ranami, i pełna życia wracała do codziennych obowiązków. Wszystko to trwało przez 36 dodać, że wraz z dniem pojawienia się pierwszych stygmatów, kobieta przestała jeść i pić. Posilała się wyłącznie Komunią Świętą. Naukowcy i lekarze, którzy przychodzili do niej, by obalić teorię dotyczącą jej sposobu żywienia, musieli uznać ją jako prawdę. W trakcie jednego z testów lekarze czuwali przy niej 24 godziny i 7 dni w tygodniu. W tym czasie przyjmowała ona raz dziennie wyłącznie komunię. Brak normalnej diety nie odbił się wg lekarzy na jej zdrowiu. 4. Bilokacja Ojca Pio Fot. Św. Ojciec Pio Bilokacja, zwana również dwulokacją to niewytłumaczalne zjawisko polegające na tym, że jedna osoba może przebywać w dwóch miejscach jednocześnie. Człowiekiem, któremu przypisywano takie zdolności był Ojciec Pio. Wg relacji świadków, kapłan był wielokrotnie widziany w dwóch miejscach o tym samym z takich wypadków miał miejsce podczas mszy beatyfikacyjnej św. Teresy, odbywającej się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Ojciec Pio był widziany w jej trakcie, mimo, że w tym samym czasie przebywał w swoim klasztorze. Jedną z osób, które ujrzały go na uroczystościach w Watykanie był św. Luigi zanotowano kilkanaście przypadków, gdy Ojciec Pio był widziany w dwóch miejscach równocześnie. Ostatni raz zdarzyło się to na dzień przed śmiercią duchownego. Właśnie wtedy odwiedził w Genui rannego Ojca Umile, z którym się pożegnał. Następnego dnia Ojciec Pio zmarł. 3. Cud w Lanciano Fot. Ciało Chrystusa w Lanciano Miał miejsce w VIII w., podczas Mszy św. sprawowanej przez mnicha bazyliańskiego, który przeżywał kryzys wiary. W trakcie uroczystości, znajdująca się w monstrancji hostia, symbolizująca w kościele Ciało Chrystusa, uległa przemianie. Kawałek opłatka zamienił się w prawdziwe ciało i krew. Zarówno ciało i krew, będące efektem tamtego zdarzenia przetrwały próbę czasu. Kościół uznał to za cud. Tymczasem naukowcy, którzy wykonali szczegółowe badania nie mają wątpliwości, że w monstrancji znajduje się prawdziwa tkanka ludzka i krew. Wyniki dociekań naukowców jednoznacznie określają grupę krwi, jako „AB”. Ciało stanowiące fragment tkanki mięśnia sercowego posiada tę samą grupę. Identyczną grupę krwi stwierdzono na Całunie Turyńskim. Tkanka, którą poddano obserwacji, nie posiadała śladów nacięć, co wykluczyło ingerencję człowieka w zdarzenie. Zadziwiające jest to, że pomimo braku zastosowania jakichkolwiek substancji konserwujących, żaden z elementów nie uległ rozkładowi. Efekt tamtego cudu sprzed ponad 1000 lat można do dziś oglądać w kościele w Lanciano. 2. „Ożywająca krew” św. Januarego Papież Franciszek z relikwiami św. Januarego (STEFANO RELLANDINI / REUTERS / REUTERS) Święty January jest chrześcijańskim męczennikiem, który za swoje przekonania zginął w 305 r. Jego relikwie zostały umieszczone w Neapolu. Jednak obiektem największego zainteresowania wiernych kościoła, jak i naukowców jest ampułka zawierająca krew świętego, która regularnie zmienia stan skupienia. Krew zmienia stan ze stałego w ciekły 19 września każdego roku. Jest to rocznica śmierci męczennika. Cud przemiany ma miejsce również w pierwszą niedzielę maja, a często zdarza się to także 19 grudnia. Czas, który jest potrzebny na zamianę zakrzepłej krwi w ciecz jest niejednorodny. Często dzieje się to momentalnie, ale niejednokrotnie już zmiana stanu skupienia dokonywała się przez wiele godzin. Testy wykazały, że krew nie zawiera żadnych związków chemicznych, które stymulowałyby ten proces. Zdarzali się naukowcy, którzy stosując naukową nomenklaturę wyjaśniali zachodzące zjawisko, jednak ich próby doprowadzenia do podobnego zjawiska w warunkach laboratoryjnych, zawsze kończyły się fiaskiem. 1. Cud Słońca Fot. „Cud słońca” w Fatimie, 13 października 1917 r., poświadczony przez osób Jeden z najbardziej spektakularnych cudów miał miejsce 13 października 1917 r. w Portugalii. Według trójki dzieci, które były świadkami objawień Matki Boskiej w Fatimie, tego dnia miał zdarzyć się cud zapowiedziany wcześniej przez Maryję. Wspomnianego dnia pole nieopodal Fatimy wypełniło się 70-cio tysięcznym tłumem. Wśród przybyłych, znalazło się wielu naukowców oraz rzesze ateistów, którzy z przymrużeniem oka spoglądali na wiernych, którzy pojawili się na polu oczekując na zapowiedziany cud. W pewnym momencie niebo spowiły ciemne chmury, a na zgromadzony tłum spadł deszcz, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. W chwilę później zza gęstych chmur wyszło Słońce, które zaczęło… wirować. Świadkowie relacjonowali, że Słońce wykonując niesamowity taniec, jednocześnie zaczęło zbliżać się do Ziemi. Obracająca się świetlista tarcza widziana była przez 70 tysięcy osób. Wiele z nich spodziewało się rychłej katastrofy, która spowoduje koniec świata. Do niczego podobnego nie doszło. Zamiast tego Słońce błyskawicznie osuszyło ludzi. Tego dnia wielu niewierzących, nawróciło się. Oczywiście wciąż jest mnóstwo sceptyków z prof. Richardem Dawkinsem na czele, którzy sugerują, że tamtego pamiętnego dnia doszło po prostu do zbiorowej halucynacji. Czy zatem ateiści zamknięci na przeżycia mistyczne, którzy z czystej ciekawości przybyli wówczas na pole, również brali udział w zbiorowej paranoi?
Zakonnica zauważyła, że podstawa figury Matki Bożej jest mokra, a potem dostrzegła, że z jej oczu płyną łzy. Anioł wytłumaczył siostrze Agnes, że Maryja płacze, bo grzeszymy i że pragnie nawrócenia jak największej liczby ludzi. Ukazuje swój ból, aby ożywić naszą wiarę. Papież Franciszek sanktuarium maryjne w Akicie wybrał jako jedno z dziesięciu na świecie, które wezwane są do szczególnej modlitwy w intencji pokoju na Bliskim Wschodzie. Prośba o zaprzestanie wojny wpisuje się w orędzie Matki Bożej, przekazane przed 46 laty. Treść przesłania jest zaskakująca. Maryja ostrzegła w objawieniach, że jeśli nie przestaniemy grzeszyć, Bóg ześle ogień, który zmiecie z powierzchni ziemi wielką część ludzkości. Wizjonerka i miejsce Matka Boża orędzie w Akicie przekazała siostrze Agnes Katsuko Sasagawie. Urodziła się ona w 1931 roku, jest Japonką i pochodzi z buddyjskiej rodziny. Żyje, choć nie kontaktuje się ze światem zewnętrznym i nie mieszka w Akicie. W wieku 19 lat została sparaliżowana na skutek źle dokonanego znieczulenia. W czasie wieloletniego leczenia w szpitalu poznała siostrę zakonną, która tam pracowała. Dzięki niej w wieku 33 lat przeszła na chrześcijaństwo. Po przyjęciu chrztu została całkowicie uzdrowiona. Podjęła działalność katechetyczną, którą musiała przerwać, ponieważ ogłuchła. Lekarze stwierdzili stałe kalectwo, bez szans na wyleczenie. W czasie objawień anioł obiecał Agnes uzdrowienie. Stało się tak w 1982 roku. Odzyskanie słuchu potwierdził ten sam doktor, który orzekł wcześniej trwałą głuchotę. Po utracie słuchu Sasagawa postanowiła podjąć życie konsekrowane. Trafiła do zgromadzenia służebniczek Eucharystii, których klasztor znajduje się w Akicie. Miejscowość ta leży na wyspie Honsiu nad Morzem Japońskim. Początki wspólnoty sięgają lat 40 XX wieku. Zgromadzenie, którego celem jest służba Bogu poprzez pracę i modlitwę, założyła Sumako Sugawara. Obecnie w klasztorze mieszka kilkanaście sióstr. Sanktuarium mieści się w budynku klasztornym, wykonanym na wzór buddyjskich świątyń. Nie przypomina kościołów w Europie. Jest skromne, bez ozdób, obrazów, dziękczynnych wotów. W centralnym miejscu stoi ołtarz, na frontowej ścianie wisi krzyż. Cudowna figura Matki Bożej, w której Maryja objawiła się s. Agnes, znajduje się w przylegającej do kościoła kaplicy. Postać ta stoi na globie ziemskim, za jej plecami znajduje się krzyż. Figurka ma zaledwie 70 cm wysokości, została wyrzeźbiona w 1963 roku przez japońskiego artystę – buddystę Saburo Wakasę i jest rzeźbiarską kopią Matki Bożej z Amsterdamu. Wydarzenia nadprzyrodzone Matka Boża przemawiała do s. Agnes trzy razy w roku 1973. Jednak wydarzenia nadprzyrodzone towarzyszące objawieniom trwały aż do roku 1982. Pierwsze miało miejsce w maju 1973 roku. Ponieważ w klasztorze nie było na stałe księdza (nie ma go w nim do dziś), siostry uzyskały zezwolenie na otwieranie tabernakulum, aby adorować Najświętszy Sakrament. Gdy rankiem s. Agnes otworzyła szafkę ze znajdującą się tam Hostią, ze środka wydobyło się intensywne światło. Sytuacja powtarzała się przez kilka dni, inne siostry nie widziały jednak tego blasku. Dwa miesiące później na lewej dłoni s. Agnes pojawiła się mała rana w kształcie krzyża, która została uznana za rodzaj stygmatów. Sączyła się stamtąd krew. Siostra Agnes usłyszała też głos anioła, który ją uspokoił i wyjaśnił: – Nie lękaj się. Módl się nie tylko z powodu twych własnych grzechów, ale w intencji wynagrodzenia za grzechy wszystkich ludzi. Świat dzisiejszy rani Najświętsze Serce naszego Pana poprzez zniewagi i niewdzięczności. Rana Maryi jest o wiele głębsza od tej twojej. Gdy anioł zniknął, drewniana figura Maryi zajaśniała takim samym światłem jak tabernakulum – wówczas zakonnica usłyszała pierwsze przesłanie. Prawa dłoń figurki Maryi również krwawiła. Po zbadaniu grupy krwi okazało się, że była ona taka sama jak s. Agnes. W klasztorze miały miejsce jeszcze inne cudowne wydarzenia. W styczniu 1975 roku w czasie sprzątania kaplicy jedna z sióstr zobaczyła, że podstawa figury jest mokra – z oczu Maryi płynęły zły. Zjawisko to powtórzyło się 101 razy, trwało do września 1981 roku. Miejscowy biskup Jan Shojiro Ito, który był świadkiem czterech łzawień, oddał ciecz do zbadania. Profesor Sagisaka, specjalista medycyny sądowej na Uniwersytecie Akita, stwierdził, że jest ona dokładnie taka sama jak ludzkie łzy. Innym niewytłumaczalnym zjawiskiem był spływający po figurze pot albo zapach kwiatów, który unosił się w klasztorze. Treść objawień Nadprzyrodzone zjawiska towarzyszące objawieniom mają przykuć uwagę – najważniejsza jednak jest ich treść. Maryja zwróciła się do s. Agnes tylko trzy razy. W pierwszym orędziu wezwała do modlitwy dla wynagrodzenia za grzechy ludzi. Prosiła też, aby modlić się za papieża, biskupów i prezbiterów. W drugim orędziu Matka Boża zwróciła uwagę, że „wielu ludzi na świecie zadaje Bogu cierpienia”. Dlatego aby złagodzić Jego gniew, potrzebne są dusze, które Go pocieszą. „Pragnę wraz z moim Synem dusz, które przez cierpienia i ubóstwo wynagradzać będą za grzeszników i niewdzięczników. Ojciec niebieski przygotowuje wielką karę dla całej ludzkości, by świat mógł poznać Jego gniew”. Maryja ujawnia też, że dla złagodzenia gniewu Pana Boga wiele razy wraz ze swym Synem interweniowała, zapobiegając nieszczęściom. Podkreśliła, że „modlitwy, pokuta i mężne ofiary mogą złagodzić gniew Ojca”. Największe poruszenie wzbudza trzecie orędzie (patrz: ramka). Matka Boża przekazała, że jeśli nie będziemy pokutować, Bóg ześle na ludzkość straszliwą karę. Do Kościoła ma przeniknąć dzieło szatana, tak że kardynałowie i biskupi wystąpią przeciwko sobie. Ci księża, którzy czczą Maryję, będą pogardzani. Szatan będzie występował szczególnie mocno przeciwko duszom poświęconym Bogu. Znaczenie orędzia Orędzie Matki Bożej z Akity można streścić następująco: z powodu grzechów, odwrócenia się od Boga, poddania się władzy szatana ludzkość stoi na skraju przepaści. Jedynym środkiem ratunku jest modlitwa różańcowa. Ocalić nas może Maryja poprzez wstawiennictwo u Boga. Według Tomasza Terlikowskiego, który wielokrotnie odwiedzał Akitę, nie ma chyba mocniejszego zarówno w treści, jak i w formie objawienia maryjnego. – Matka Boża Płacząca podtrzymuje w japońskim mieście ostrzeżenie skierowane do świata w Fatimie. W Portugalii przestrzegała świat przed rozprzestrzenieniem się pomysłu na życie bez Boga, a nawet przeciw Niemu. W Akicie ostrzegła, że identyczny duch wdziera się do Kościoła. I w jednym, i w drugim przypadku skutkiem życia bez Boga jest życie przeciwko człowiekowi – tłumaczy. Wskazuje, że – podobnie jak w Fatimie – Maryja jako lekarstwo proponuje modlitwę różańcową i wierność Ojcu Świętemu. – Tam, gdzie jest prawdziwy kult maryjny, gdzie jest wierność papieżowi, tam jest żywy Kościół. A tam, gdzie jest żywy Kościół, a nie jego humanitarna podróbka, działa Bóg. O tym przypomina nam Maryja w Akiciea – podkreśla dziennikarz. Objawienia Matki Bożej Japońskiej często są zestawiane z objawieniami z Fatimy. Biskup Ito w wydanym w 1984 roku dekrecie o autentyczności objawień podkreślił, że „orędzie Matki Boskiej, które wywodzi się z objawień w Akicie, jest identyczne z orędziem Matki Boskiej w Fatimie”. Dorota Hałasa, która mieszka w Japonii od prawie 30 lat i obecnie pisze książkę na temat historii objawień i zgromadzenia służebnic Eucharystii, wskazuje na związek orędzia z Akity i Fatimy. Anioł przekazał s. Agnes zdanie, które Maryja podyktowała dzieciom w Fatimie i które odmawiamy na zakończenie dziesiątki Różańca. Chodzi o słowa: „O, mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy…”. – Siostra Agnes modliła się tą frazą, choć nie było jej tłumaczenia na japoński. Jest to świadectwo ciągłości objawień – podkreśla. Wiarygodność Sanktuarium w Akicie jest niepodobne do innych nie tylko z powodu skromnego wyglądu. Miejsce to odwiedza niewiele wiernych – rocznie ok. 10 tys. osób, z czego jedna trzecia to pielgrzymi z zagranicy, głównie Polacy, Kubańczycy i Filipińczycy. Wytłumaczeniem dla niewielkiej liczby pielgrzymów z Japonii może być fakt, że społeczność katolicka jest tu nieliczna, to zaledwie ok. 0,3 proc. społeczeństwa, czyli mniej więcej 500 tys. osób. Tomasz Terlikowski wskazuje inny powód. – Kult Matki Bożej z Akicie nie przyjął się w Japonii ze względu na negatywne stanowisko wobec objawień kościelnej komisji badającej ich wiarygodność w 1976 roku – tłumaczy. Na jej czele stał znany mariolog z Tokio, ks. Garcia Evangelista, mający duży autorytet wśród duchownych. Biskup Ito w 1984 roku uznał jednak nadprzyrodzony charakter objawień, a w 1988 roku kardynał Joseph Ratzinger ogłosił, że są one autentyczne. Mimo to część duchownych w Japonii wciąż zachowuje dystans wobec tych zdarzeń. Według ks. Zygmunta Kwiatkowskiego SJ, autora książki „Akita. Matka Boska Japońska. Tajemnica objawień”, która niedawno ukazała się drukiem, przełomowe znaczenie dla poznania orędzia z Akity może mieć decyzja papieża Franciszka. W czasie eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie papież zarządził modlitwę w intencji pokoju w tym regionie. Misja ta została w sposób szczególny powierzona dziesięciu sanktuariom w różnych częściach świata. Obok tak znanych jak Lourdes, Fatima czy Częstochowa, znalazła się także Akita, co ostatecznie powinno rozwiać wątpliwości w sprawie autentyczności objawień Matki Bożej Japońskiej. •
Płacząca figurka Matki Boskiej z Niżankowic Autor Wiadomość Dołączył(a): Pt sie 08, 2008 19:55Posty: 316 Płaczące figurki i im podobne to dowód z niewiedzy: "nie wiemy jak, więc to Bóg". Dowód bezwartościowy na tym etapie. _________________Nie ma dowodu na istnienie Boga, nie ma też dowodu na jego nieistnienie. Wszystko sprowadza się do kwestii wiary, lub braku wiary. Śr wrz 24, 2008 17:59 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Więc "wiedzący" w interesie nierozumnych winni przestawić udokumentowane dowody fałszu....podaj link, ekspertyzy...albo zamilknij, bo Twoje "uczony wywody" pustosłowa są żałosne. Śr wrz 24, 2008 18:14 movsd Dołączył(a): Wt sie 05, 2008 12:15Posty: 815 Alus napisał(a):Więc "wiedzący" w interesie nierozumnych winni przestawić udokumentowane dowody fałszu O nie nie! Ty twierdzisz że to cud - ty to udowadniasz. W przeciwnym razie nie ma o czym mówić. Tak zresztą jest z każdą hipotezą naukową - dopóki się nie przedstawi dowodów jest ona tylko bezwartościową hipotezą. Śr wrz 24, 2008 18:26 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Przeczytaj zatem moje wypowiedzi w tym wątku - czy wypowiadam się autorytatywnie o cudzie, w przeciwieństwie do osób, które "wiedzą", że napewno nie jest to żadne nadprzyrodzone zjawisko. Tylko nie potrafią tego racjonalnie udowodnić, udokumentować. Śr wrz 24, 2008 18:40 Atei_ Dołączył(a): Pt sie 08, 2008 19:55Posty: 316 Cytuj:w przeciwieństwie do osób, które "wiedzą", że napewno nie jest to żadne nadprzyrodzone nie potrafią tego racjonalnie udowodnić, udokumentować. Na świecie jest wiele zjawisk które na pierwszy rzut oka wydają się być czymś nadzwyczajnym, a potem okazuje się, że to nic niezwykłego. Dlaczego i w tym przypadku miałoby być inaczej? Dowód z niewiedzy nie jest wartościowy. Tego też nie potrafię wyjaśnić: (program typu "mam talent"). Mimo tego nie uważam, że tamta para wykorzystywała paranormalne umiejętności. _________________Nie ma dowodu na istnienie Boga, nie ma też dowodu na jego nieistnienie. Wszystko sprowadza się do kwestii wiary, lub braku wiary. Śr wrz 24, 2008 19:01 Anonim (konto usunięte) Alus napisał(a):desmaskatorzy "oszustw" Kościoła powinni w try miga wykazać kłamastwo i zatem stoi na przeszkodzie aby "naukowo" zdementować "efekt płaczacej figurki"?????...paplanie na forum nic nie wyjaśnia Czy myślisz, że jak ktoś robi na Matce Boskiej niezłą kasę, to pozwoli jakiemuś ateiście go zdemaskować i pozwoli badać figurę, w dodatku świętą ? Zresztą w meksyku bodajże sprzedaje się takie specjalne figurki, które płaczą. Śr wrz 24, 2008 22:17 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 "Bodajże" to nie argument ....specjalne figurki sprzedawane na straganach, to bibeloty i tak są tylko traktowane, element folkloru i pracy rzemieslników Pierwsze co robi Kościół w przypadku zjawiska płaczących figur ( nie mówię o tych jarmarcznych ), to zleca ich wszechstronne badanie fachowym laboratoriom, instytutom naukowym. I tylko w przypadku takich, które otrzymują z gremium naukowym diagnozę iż są to krople łez ludzich, czy oznakowane grupy krwi, w przypadku krwawych łez, wydawane jest zezwolenie na pielgrzymowanie. "Ktoś robi na Matce Boskiej duża kasę"...jak zwykle sprowadzanie wszyskiego do mamony - ten koronny "argument" jest tak wyświechtany, że inteligentnym ateistom stanowi ujmę posługiwanie się nim Cz wrz 25, 2008 8:15 Sympatyk Lewicy Dołączył(a): Śr sie 06, 2008 9:59Posty: 206 Te płaczące figurki, wizerunki na szybach, ślady w zbożu i inne znaki to według mnie kompletna bzdura. Albo na prawdę wierzycie w Boga, albo potrzebujecie tych żałosnych cudzików aby móc uwierzyć. Gdyby Wszechmogący Bóg chciał dać Wam jakiś znak, to na pewno stać by go było na coś bardziej spektakularnego. Toż to David Copperfield robi lepsze cuda, jak choćby znikniecie 70 tonowego pociągu, a to tylko sztuczka iluzjonisty. Cz wrz 25, 2008 8:38 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Na jakiej podstawie przemawiasz w imieniu Boga, że stać Go na więcej, na coś bardziej spektakularnego?....On przemawia do ludzi i dostosowuje swoje znaki adekwatnie do ich mentalności. Tyle, że Kościół nie zajmuje się iluzjami ani na scenie, ani na szybach, ni w zbożu i nikomu nie zaleca wiary w nie:D Cz wrz 25, 2008 11:22 R6 Dołączył(a): So mar 26, 2005 23:58Posty: 3079 Do mnie widać i Bóg nie potrafi znaków dostosować. _________________Wadą wiary jest to, że jest wiarą. ... , Cz wrz 25, 2008 11:26 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 To Twoje zdanie Cz wrz 25, 2008 11:32 Majkel ze Stalowej zbanowany na stałe Dołączył(a): N lut 03, 2008 0:23Posty: 246 Przy okazji i ja wtrącę swoje pomysły. Na moje pytanie: Kim jest Maryja? Kościół odpowiada: jest Matką Syna Bożego Jezusa Chrystusa a także Matką Kościoła. Na moje pytanie: w jaki sposób Maryja jest Matką Kościoła? Kościół odpowiada: od wieków uczestniczy w historii Kościoła jako Orędowniczka do Boga i wstawia się za światem. Na moje pytanie: w jaki sposób powinienem nawiązać osobisty kontakt z Maryją? Kościół odpowiada - poprzez modlitwę różańcową. Na moje pytanie: w takim razie czy Maryja jest obecna przy mnie tylko podczas modlitwy różańcowej? Kościół odpowiada: Nie, lecz Maryja jest także Twoją Matką i jest przy Tobie zawsze, lecz w sposób szczególny jest obecna podczas modlitwy różańcowej. Na moje pytanie: Czy Matka Boska jest bytem transcendentnym? Kościół odpowiada: Maryja jest już wniebowzięta lecz jest obecna zawsze i wszędzie, o ile Ją prosić będziemy w szczerej modlitwie. Na moje pytanie: Dlaczego Maryja nie może mi się objawić jako dobra Matka w swym ciele i od czasu do czasu mnie przytulić? Kościół zwiesza mordę i mówi: Nie wiadomo. To od niej wszystko zależy komu i kiedy ma się objawić. Na moje pytanie: Czy ona przypadkiem nie wie, że większość ludzi to "Tomasze" i że potrzebują dowodu zmysłowego? Kościół trzaska mi drzwiami przed nosem i krzyczy: Maryja objawia się tylko prostym i szczerym sercom które wierzą. A ja idę dalej i robię to, co do mnie należy... Cz wrz 25, 2008 11:40 Sympatyk Lewicy Dołączył(a): Śr sie 06, 2008 9:59Posty: 206 Alus napisał(a):Na jakiej podstawie przemawiasz w imieniu Boga, że stać Go na więcej, na coś bardziej spektakularnego?....DNie przemawiam w imieniu Boga, w którego nie wierzę tylko wyciągam logiczne wnioski. Gdyby istniał i chciał dać znak to jako Wszechmogący zrobiłby to porządnie. Alus napisał(a):....On przemawia do ludzi i dostosowuje swoje znaki adekwatnie do ich To znaczy, że jak ktoś ma krytyczny umysł to znak mu się nie należy? Tylko takie prymitywne znaki dla mało dociekliwych? Kościół zajmuje się cudami, w tym sensie, że weryfikuje co cudem jest a co nie. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie to czyni, bo to co wydaje się cudem dziś, jutro może być wytłumaczone w sposób naukowy. Cz wrz 25, 2008 12:43 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 "...to znak mu się nie należy"...ależ wszystkim się należy, tylko - ""Jesli Mojzesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z grobu powstał, nie uwierzą" (Łk 16,31)....nie wierzą Chrystusowi, Jego Kościołowi - nie uwierza w żadne znaki Może być i wyjaśniony...ale Kościół orzeka w czasie terażniejszym, na etapie akualnie dostepnej wiedzy, nauki....nie przewiduje przyszłości Cz wrz 25, 2008 13:11 Wierzba Dołączył(a): Wt sie 19, 2008 7:54Posty: 413 Odnośnie "płaczących posągów" sprawa często jest dość prosta. Jeżeli posąg jest wykonany z porowatego materiału, np. gipsu lub wypalonej gliny, i jest pusty w środku, wystarczy pomalować go emalią, a do wnętrza nalać wody. Warstwa porowatego materiału wchłania płyn, a emalia zapobiega jego wydostaniu się na zewnątrz. Wystarczy wtedy tylko wykonać drobne zadrapania na powłoce emalii, np. w kąciku oczu posągu, by figura nagle zaczęła płakać. Zostało to udowodnione przez włoskiego chemika, L. Garlaschelliego, badającego kwestię płaczących posągów bodajże w 1995 roku. Nie wszystkie przypadki daje radę wyjaśnić tą metodą, niemniej jest to sposób, który zastosowano już w wielu "płaczących" figurach. Czemu ktoś miałby zawracać sobie głowę mistyfikacją? Pomyślmy o małej, spokojnej parafii, do której nagle zjeżdżają się wierni, by się pomodlić przez "cudowną" figurą. Przy okazji uczestnicząc w mszach świętych, składając datki, może kupując też obrazki, różańce i inne takie akcesoria, jakich pełno w podobnych miejscach. Odpowiedź nasuwa się sama. W takich wypadkach nikomu jakoś nie spieszy się do laboratorium, tylko przed ołtarz i do kamery... Niektórzy bardzo chcą wierzyć w cuda, nawet zupełnie w ciemno. Cz wrz 25, 2008 16:03 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Film oraz informację otrzymałam od Ewy Jurasz, szefowej Echa Medziugorja, tłumaczki języka włoskiego, która tłumaczy wszystkie spotkania z Gisellą podczas Jej pobytu w Polsce Fatimska figurka Matki Bożej zapłakała jako znak, o który poprosiła Gisella podczas Apelu Jasnogórskiego po kolacji, po spotkaniu w Radęcinie 2021. Przed rozpoczęciem kolacji, na plebanii, Giselli objawiła się Maryja i przekazała słowa odnośnie Polski. Film publikuję za wiedzą, zgodą i błogosławieństwem ks. dra Grzegorza Bliźniaka A oto nagranie z przesłaniem dla Polski i kilka zdań od Ewy Jurasz Przy stole były prowadzone rozmowy na temat Polski. W pewnym momencie Gisella podeszła do klęcznika i miała objawienie Matki Bożej Potem przekazała Jej słowa: nie martwcie się o Polskę. Przeżyje wstrząs, jedna część zostanie dotknięta, ale pozostała część Polski nie! Dlatego, że ją ochraniam ze względu na wielką wiarę Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Figura znajduje się na głębokości 6,5 metra niedaleko rezerwatu oceanicznego u wybrzeży południowej na dnie oceanu figura Matki Bożej przyciąga uwagę nurków z Florianópolis (stan Santa Catarina), jednak do tej pory nikt nie wie, skąd ona tam się wzięła i z jakiej 40 cm figura Najświętszego Serca Maryi została znaleziona na głębokości około sześciu metrów na terenie rezerwatu przyrodniczego Wyspy do Arvoredo. Jej sławę na portalach społecznościowych wznieciło opublikowanie zdjęć wykonanych przez Cibele Sanches, która jest nurkiem i podwodnym opowiedziała ACI Digital, że o figurze spoczywającej na oceanicznym dnie dowiedziała się w marcu, kiedy po raz pierwszy zobaczyła kilka jej fotografii. Przed dwoma miesiącami Cibele udało się zanurkować w okolicy, gdzie ją odkryto – wykonała wówczas zdjęcia Madonny znajdującej się „w bardzo pięknym miejscu”.Cibele opowiedziała historię figury w reportażu wyemitowanym przez jedną z lokalnych sieci telewizyjnych. Widzowie zostali przeniesieni w to tajemnicze miejsce i od tej pory sława figury „nabrała kolosalnych rozmiarów”.Według autorki zdjęć „figura jest umieszczona w samym kąciku, dobrze schowana” pod dwoma kamieniami, niczym w naturalnej grocie.„Wydaje się bardzo mało prawdopodobne, żeby spadła z jakiejś łodzi” dodała i wyjaśniła, iż mamy do czynienia z figurą „ciężką, dobrze wpasowaną w przestrzeń”. „Ktoś musiał tę figurę tam umieścić i zadał sobie w związku z tym wiele trudu”.Aby zilustrować tajemniczość i zainteresowanie, jakie budzi obecność figury w oceanicznych otchłaniach, Cibele cytuje wypowiedź jednego ze swych przyjaciół: „To coś, o czym nawet rybkom się nie śniło”.Pani fotograf określa siebie jako osobę religijną, lecz nie katoliczkę. Przyznaje jednak, że „w zależności od osobistej wiary” z pewnością, dzięki obecności w wodach oceanu tej figury, niektórzy ludzie mogą czuć się szczególnie strzeżeni przez Dziewicę Maryję.„Kapitan łodzi, na której płynęliśmy jest gorącym katolikiem, dlatego powiedziałam mu: «jeszcze tam popłynę, aby podziękować»” – komentuje także:Dlaczego jezuici mają swój cmentarz pod wodą?Rezerwat przyrodyOd lat 90. XX wieku, za sprawą dekretu podpisanego przez ówczesnego prezydenta José Sarneya Wyspa do Arvoredo jest jednym z unikatowych morskich rezerwatów przyrodniczych w którym odkryto figurę Dziewicy Maryi znajduje się poza ścisłym obszarem rezerwatu, jednak, jak wyjaśnia szef ICMBio Ricardo Castelli Vieira portalowi „Diário Catarinense” na umieszczenie jakiegokolwiek typu materiału na dnie oceanu jest potrzebna zgoda Marynarki także:Civitavecchia. Figura Matki Bożej płacze krwawymi łzamiRównież Cibele Sanches zwróciła uwagę na kwestię ochrony środowiska „pomimo tego, iż figurka ładnie tam wygląda”.„Należy uzmysłowić ludziom, że nie powinni umieszczać żadnych rzeczy na dnie mórz, aby inni nie robili tego samego. Istnieją inne sposoby na zamanifestowanie własnej wiary i szacunku i jestem pewna, że Święta również je doceni” – powiedziała Cibele koniec pani fotograf wyraziła pragnienie, aby „Ona strzegła oceanu”.Również w innych częściach świata spotykamy figurki Dziewicy Maryi zatopione na dnie mórz. Tak jest w przypadku czternastometrowej figury Matki Bożej umieszczonej w 2010 roku na głębokości około 24 metrów na plaży Bien Unido, w prowincji Bohol, na Filipin miały nadzieję, że instalując na dnie morza figurę, zdołają ukrócić nielegalny połów ryb w rejonie, który cierpi z powodu użycia w tym procederze dynamitu i cyjanków. Twierdziły również, że nurkowie będą mogli „modlić się pod wodą i doświadczać chwil zadumy o wiele głębszej, niż w normalnych warunkach, a także wyrażać [Bogu] wdzięczność za to, że bezpiecznie ich prowadzi przez wszystkie przygody związane z nurkowaniem”.Z kolei w hiszpańskiej Maladze umieszczono na dnie morza figurę Matki Bożej z Góry Karmel, która co roku jest wyciągana z wody przez grupę nurków i następnie niesiona w procesji organizowanej z okazji tego maryjnego także:12 maryjnych imion, z których każda kobieta byłaby dumnaNatalia Zimbrão, ACI Digital
płacząca figurka matki boskiej